Songs

wtorek, 2 lutego 2016

Rozdział 3 "Dalsze przygody"

     Weszłam do domu. Marty i rodziców jeszcze nie było.
-Kurde, muszę zrobić coś do jedzenia :/-powiedziałam to otwierając lodówkę, w której nic prawie nie było. Jeej... Trzeba będzie zrobić zakupy. Z powrotem się ubrałam i wyszłam.
-A no tak! Trzeba wziąć portfel- powiedziałam do siebie śmiejąc się.
     Po 30 może 40 minutach wyszłam z trzema torbami pełnymi zakupów.
     Weszłam do domu i od razu zaczęłam rozpakowywać rzeczy zostawiając te, które będę używać do zrobienia obiadu.
     Zrobiłam makaron ze szpinakiem i serem mozarellą. Jest to moje najlepiej wychodzące danie xD. Nałożyłam sobie trochę i poszłam z talerzem do jadalni. Jadłam przeglądając fb na telefonie. Miałam miliard zaproszeń. Większość z nich to były zaproszenia od osób z mojej nowej klasy, a reszta to chyba z innych klas XD. Były też tam zaproszenia od Liama, Louisa i Zayna. Przyjęłam oczywiście xD. Zaczęłam po kolei wchodzić na ich profile, polajkowałam kilka ich zdjęć i zajęłam się jedzeniem, bo sobie biedne leżało zapomniane xD.
     Po zjedzeniu wzięłam talerz do kuchni i go umyłam. Poszłam do siebie do pokoju, zrobiłam lekcje ( czyli prawie nic xD), a potem usiadłam na łóżku i położyłam sobie na kolana laptopa. Włączyłam jakiś kryminał i zasnęłam.
     Śnił ni się Louis... Ta chwila kiedy się całowaliśmy, tyle że nie było z nami nikogo, tylko ja i on. Było pięknie ^^. Byliśmy w jakimś parku. Szliśmy trzymając się za ręce... Wyglądało to jakbyśmy byli parą. Po chwili coś do mnie mówił, nie wiem co, nic nie mogłam zrozumieć z jego ruchu ust. Nagle zemdlałam.
-Wika wstawaj!-
-Co?...- powiedziałam nieprzytomna do szturchającej mnie siostry. Marta ma jasne włosy do ramion z grzywką na bok, ma takie same oczy jak ja czyli niebiesko-szare.
-Kiedy spałaś mówiłaś przez sen. Louis kocham cię. Haha... Czy ja o czymś nie wiem??-mówiła to że łzami w oczach od tego śmiania się że mnie.
-Co?! Ja nic...-
-Hahaha... Nawet nie próbuje mi się wymagać z tego, ja się dowiem o ci chodzi xD-powiedziała i poszła do siebie.
     Odłożyłam laptopa, wyciągnęłam z szafy pidżamę i poszłam się umyć. Z ręcznikiem na głowie podeszłam do lusterka i zmyłam z twarzy resztki makijażu, posmarowałam się kremem.
     Weszłam do pokoju i zauważyłam, że mam wiadomość z fb od Louisa. Położyłam się na łóżko z telefonem w ręku i spojrzałam co ten Louis mi napisał xD.
Lou-Hej ;))-
Ja-Siema, a ty już nie śpisz?? XD-
Lou-Nie :p-
Ja-Oh jaki ty niegrzeczny xp-zaczęłam się śmiać z tego co napisałam, bo patrząc na mnie to ja nigdy tak do chłopaka nie pisałam xD.
Lou-No widzisz, a ty też czm nie śpisz??-
Ja-Bo mogę xD-
Lou-Co tam?-
Ja-A nic ;)-
Lou-Widziałem cb jak wracałaś ze sklepu-
Ja-To czm mi nie pomogłeś z siatkami?? XD-
Lou-Sorki, byłem zajęty-
Ja-A co ty takiego robiłeś, że byłeś zajęty??-
Lou-Em... Nic ważnego-
Ja-Dobra nie będę się dalej dopytywać, bo to pewnie nie moja sprawa ;>-
Lou-Heh c:-
Pisaliśmy ze sobą jeszcze trochę i poszłam spać.
<NASTĘPNEGO DNIA>
     Zadzwonił budzik. Bożeee... Jak mi się nie chce iść do szkoły. Wzięłam telefon do ręki, a tam 5 nie odebranych połączeń.
Ciekawe kto chciał się tak do mnie dodzwonić xD. NIEZNANY NUMER- okey?
     Zignorowałam to i poszłam na śniadanie.
     Przy stole siedziała tylko Marta. Wzięłam z kuchni talerz z kanapkami u usiadłam na przeciwko niej.
-Hejo-
-Siema-
-Gdzie są rodzice?-spytałam biorąc kęs kanapki.
-Chyba znowu na jakieś ważne coś pojechali-
     Nasi rodzice często gdzieś wyjeżdżają, z jednej strony fajnie bo mamy ciągle chatę wolną, ale z drugiej to czasami mi ich brakuje. Tata jest menagerem jakiejś firmy a mama jego agentkom. Mało mnie interesuje czym oni się zajmują. Zawsze jak próbuje z nimi posiedzieć i pogadać jak normalna rodzina to oni mają jakieś ważne sprawy do zrobienia, nie raz się zdarzyło, że się o to z nimi pokłóciłam.
     Po śniadaniu ubrałam się i pomalowałam. Założyłam to:

     Znalezione obrazy dla zapytania outfit do szkoły lato

     Spojrzałam na zegarek 7:57. KURDE SPÓŹNIĘ SIĘ!!! Sprintem zaczęłam się szykować do wyjścia i pobiegłam na autobus. Idealnie jak dobiegłam na przystanek to autobus ruszył.
-No kur... Nie zdążę-niestety ale to była moja ostatnia deska ratunku. Szłam szybkim krokiem do szkoły. Weszłam do budynku, do szatni, spojrzałam na zegarek 8:10. Super -_-.

1 komentarz: